
Nowy cykl I odcinek - Jawa i sen
Jawa i sen
Sen o bitwie
Tomasz Jastrun; Wiem, że sny Ciebie fascynują, a dla mnie też stają się ważne. Sny ceniono już w starożytności, jako przepowiednię, ostrzeżenie. Ale dopiero Freud odkrył prawdziwą wagę snu, jako produktu naszej podświadomości, nadał jednak snom głównie erotyczne znaczenia. Jego uczeń Jung zanegował to odczytując sny w sposób głęboki i wyrafinowany, chociaż te błyskotliwe interpretacje nie zawsze mnie przekonują. Nie ma jednak wątpliwości - sen jest niezwykle ważną informacją wydobytą gdzieś z głębin naszej duszy. Ostrzega, podpowiada, wyjaśnia. Ale wszelkie łatwe i schematyczne interpretacji snów, których tak wiele w prymitywnych sennikach, są bez sensu, ponieważ snu nie można pojąć bez kontekstu. Mieliśmy mówić o snach, nadsyłanych nam przez czytelników. Dlaczego nie chcesz?
Wojciech Eichelberger; Właśnie dlatego, że nie znam kontekstu, czyli losów, problemów i charakterów tych ludzi. Ale nie tylko brak kontekstu nie pozwala mi interpretować snów ludzi nieznanych i odległych. Także obawa, że swoja interpretacją mogę im zrobić krzywdę. Interpretacja snu bywa bolesna i trudna do przyjęcia, trzeba uważać komu i kiedy się takie rzeczy mówi - i trzeba też być dostępnym, bo sprawa z reguły wymaga dalszej pracy i wyjaśnień. Proponuję więc byśmy mówili o moich doświadczeniach z pracy z ludźmi, których znałem bardzo dobrze i którzy zakończyli już swoją przygodę z psychoterapią i nawet jeśli przeczytają moje wspomnienia to nie znajda w nich niczego czego wcześniej ode mnie nie usłyszeli. Będę oczywiście mówił o nich w taki sposób by pozostali nie rozpoznawalni. To będą przypowieści psychoterapeutyczne z życia wzięte. Zgoda?
TJ. Zgoda. A jaką metodą interpretujesz sny?
WE. W moich interpretacjach snów na ogół trzymam się realiów życia autora snu. W razie potrzeby odwołuje się do yungowskiego sposobu rozumienia symboli. Lubię literacką formę przypowieści, która uogólnia się poprzez kontekst nadając detalom uniwersalnego wymiaru. Sny to często takie właśnie przypowieści. W swoim przekazie bardzo proste, formalnie schematyczne, często zaklęte w metaforach, na które żaden pisarz, scenarzysta czy dramaturg by się nie odważył z obawy przed zarzutem uprawiania prostactwa i szmiry. A jednak, jakże ważne bywają te senne przypowieści - nie tylko dla tych, którzy je śnią.
T J. Wszyscy dużo śnią, ci którym się wydaje, że nie śnią, po prostu snów nie pamiętają.
W E. Wiele snów to senna makulatura, szum emocjonalnego i informacyjnego metabolizmu mózgu, który w nocy się resetuje. Ale bywają sny doniosłe, prawdziwe klucze do naszych problemów. Od przeszło trzydziestu lat towarzyszę ludziom w wysiłkach, które maja ich wyprowadzić, z zamieszania i cierpienia, poprawić jakość ich życia. Sny, które się śnią w trakcie takich usiłowań są szczególnie ważne. Mam wrażenie, że kobiety mają więcej takich pomocnych snów niż mężczyźni.
T J. Albo bardziej je pamiętają, gdyż intensywniej niż mężczyźni zajmują się swoim wnętrzem, wsłuchują się w siebie … .
WE. Pewnie tak. Wymowa krótkiego i prostego snu, który za chwilę opowiem dotyczy nie tylko kobiety, która ten sen śniła, można go zobaczyć jako celną diagnozę ważnego wymiaru naszej patriarchalnej kultury. Ta dziewczyna miała trudne dzieciństwo naznaczone bolesnym odrzuceniem przez ojca. Wyrosła na piękną, mądrą i wrażliwą kobietę lecz niestety nic o tym nie wiedziała.
T J. Co jest typowe dla większości neurotyków. Oni muszą siebie nie lubić i nie cenić.
WE. Zgodnie z tą zasadą, myślała o sobie najgorzej, jak można. Była napięta, zawstydzona i wycofana. Patrząc na nią miało się wrażenie że marnuje się jakiś niezwykły potencjał. Jej problem, nasilony do granic obsesji, polegał na odrzucaniu i dewaluowaniu swego ciała a wraz z nim swojej płci i kobiecości jako takiej. Pomożenie jej nie było łatwe a w dodatku wymagało pewnego pośpiechu bo gdy tak podstawowy jak ciało i płeć wymiar tożsamości jest silnie negowany, to zachodzi obawa, że inne wymiary życia, szczególnie związki, będą się bardzo komplikować. I tak też się działo. Ale w miarę upływu czasu coś się w niej, z oporem, powoli i boleśnie otwierało. Aż w końcu narastające ciśnienie konfliktowych emocji oporu przed zmianą i potrzeby wyzwolenia, zrodziło cenny i czysty jak diament sen.
Ogromne bitewne pole. Krajobraz z wedyjskiej mitologii. Naprzeciwko siebie stoją dwie armie. Z jednej strony, armia młodych, pięknych dziewczyn. Z drugiej, armia starych kobiet. Na wzgórzu, w centrum pola bitwy stoi olbrzymi, przepyszny tron. Na tronie siedzi król. Monumentalna postać wyniesiona ponad wszystko. Król wydaje się być neutralnym sędzią, bez emocji oczekującym bitwy, która ma się niebawem rozegrać. Ale śniąca wie, że zawarty został tajny pakt , że najemną armią króla są stare kobiety. Przeczuwa klęskę młodych, pięknych dziewczyn i jest tym przerażona.
Zaczyna się bitwa. Szybko okazuje się, że stare kobiety maja wielką przewagę. Uzbrojone są w zatrute dzidy. Trucizna działa tak, że gdy młoda dziewczyna zostanie zraniona, natychmiast zmienia się w staruchę. Dzięki temu armia starych kobiet szybko osiąga druzgocącą przewagę. Ugodzone przeciwniczki stają się jej żołnierzami. Młode nie mają żadnych szans. Król patrzy na ich klęskę z uśmiechem. Kiwa głową z aprobatą i satysfakcją. Koniec snu.
Można go interpretować dwupoziomowo; jako ilustrację losu śniącej, ale też jako przypowieść o losie kobiet.
Król, jak zapewne się domyślasz, to ojciec. Wyniosły, nieobecny, zajęty swoimi sprawami. Pozostawia córkę i matkę samym sobie. śniąca jest armią młodych kobieta. Armią starych kobiet jest jej matka. Córka z przerażeniem odkrywa, że matka jest przeciwko niej, na usługach ojca, że jest królewskim najemnikiem, że oboje chcą ograbić ją, z jej młodego ciała - pełnego życia, zmysłowość, seksualności, nadziei i radości. To matka, na rozkaz króla-ojca sprawia, że jej ciało gwałtownie zmienia się w ciało starej kobiety i przestaje do niej należeć.
I właśnie coś takiego wydarzyło się w życiu autorki snu. Musiała rywalizować z matką o względy ojca-króla. Ale nie miała żadnych szans. Ojciec, poczuł się zbyt zagrożony jej pięknem i wdziękiem więc poprzez żonę-najemniczkę czyni z niej starą kobietę.
I tak właśnie było w tej rodzinie. Dziewczynka od początku odrzucona przez ojca, gdy zaczęła dojrzewać próbowała zdobyć jego uwagę i uczucia eksponując swoją kobiecość. Wiele zrozpaczonych córek, z bezradności sięga po takie narzędzie, wedle zasady; skoro nie potrafisz mnie kochać, tak jak kocha się dziecko, to będziesz mnie pragnął jako kobietę i cierpiał bo nigdy nie będziesz mnie miał . Za taką młodzieńczą arogancję, za próbę upokorzenia króla musiała zostać ukarana. Koalicja rodziców okazała się skuteczna i bezlitosna.
W ten sposób sen, który trwał minutę lub dwie, wyjaśnił w skondensowanej i dramatycznej formie podstawowy dramat dzieciństwa i dojrzewania autorki.
T J. Sen odczytała sama, czy ty to zrobiłeś? Jung uważał, że jak nie można zobaczyć swoich pleców, tak nie można samemu czytać swoich snów, powinien to zawsze robić ktoś inny. Sny Junga też interpretowali jego uczniowie.
WE. Wprawdzie przyszła z tym snem do mnie, ale do razu zgodziła się z moją interpretacją, jakby już sama wcześniej go odczytała. Byłem więc tylko akuszerką.
T J. Ten sen pewnie potwierdził twoje wcześniejsze intuicje?
WE Tak, ale bardzo mi pomógł w pełni pojąć istotę i temperaturę jej cierpienia.
T J. Istota tego snu, szczególnie po twoim wyjaśnieniu, wydaje się bajecznie prosta, chociaż to jest trochę jak z tajemnicami które wyjaśniał Sherlock Holmes, są proste dopiero po ich rozszyfrowaniu. Większość snów jest o wiele bardziej powikłanych, niepojętych, poplątanych. Takie sny przypowieści jak ten, to jednak rzadkość.
WE. Ale właśnie te genialne w swej prostocie sny-przypowieści, są najważniejsze. Prostota znamionuje mistrza. Sam cytowałeś kiedyś swoje proste pytanie z dzieciństwa; "Dlaczego jabłko ma tylko głowę …." Genialne pytania i rozwiązania są bardzo proste.
T J. Prostota bywa jak uderzenie pięścią między oczy, lub jak fraza z wiersza Norwida. "Jak gdy kto ciśnie w oczy człowiekowi /Garścią fiołków i nic mu nie powie".
W E. Autorka snu dostała to uderzenie, by dostrzec to, co powinna zrobić by przekroczyć swoją przeszłości. Pierwszym krokiem było opuszczenie pola bitwy. Zrozumiała, że tam nie ma nic do wygrania, a wszystko jest do przegrania. Przestała walczyć o ojca i toczyć bitwę z matką i zajęła się sobą, mądrze i głęboko. Zaczęła zwolna odkrywać i odbudowywać swój utracony, kobiecy potencjał. Wcześniej była jak ktoś zraniony, traciła krew. Tak młoda, a już stara, jakby ktoś ją zaczarował . Nie przypadkiem taki motyw spotykamy w wielu baśniach; zła macocha, czarownica, Baba Jaga zaczarowuje, usypia lub zamienia w żabę młodą i piękną dziewczynę.
TJ. A szerszy, społeczny kontekst?
WE. Też jest bardzo ważny. Sen wskazuje na jeden z ukrytych mechanizmów działania patriarchatu. Mało kto to widzi, a najmniej chętnie patrzą w tę stronę feministki. Król- mężczyzna już dawno umył ręce. W realizacji swoich celów wysługuje się armią "starych kobiet", matek wychowujących córki i babć wychowujących wnuczki ofiarnych i wiernych najemniczek patriarchatu. Losy króla zależą od nich.
x
Jawa i sen
Sen o bitwie
Tomasz Jastrun; Wiem, że sny Ciebie fascynują, a dla mnie też stają się ważne. Sny ceniono już w starożytności, jako przepowiednię, ostrzeżenie. Ale dopiero Freud odkrył prawdziwą wagę snu, jako produktu naszej podświadomości, nadał jednak snom głównie erotyczne znaczenia. Jego uczeń Jung zanegował to odczytując sny w sposób głęboki i wyrafinowany, chociaż te błyskotliwe interpretacje nie zawsze mnie przekonują. Nie ma jednak wątpliwości - sen jest niezwykle ważną informacją wydobytą gdzieś z głębin naszej duszy. Ostrzega, podpowiada, wyjaśnia. Ale wszelkie łatwe i schematyczne interpretacji snów, których tak wiele w prymitywnych sennikach, są bez sensu, ponieważ snu nie można pojąć bez kontekstu. Mieliśmy mówić o snach, nadsyłanych nam przez czytelników. Dlaczego nie chcesz?
Wojciech Eichelberger; Właśnie dlatego, że nie znam kontekstu, czyli losów, problemów i charakterów tych ludzi. Ale nie tylko brak kontekstu nie pozwala mi interpretować snów ludzi nieznanych i odległych. Także obawa, że swoja interpretacją mogę im zrobić krzywdę. Interpretacja snu bywa bolesna i trudna do przyjęcia, trzeba uważać komu i kiedy się takie rzeczy mówi - i trzeba też być dostępnym, bo sprawa z reguły wymaga dalszej pracy i wyjaśnień. Proponuję więc byśmy mówili o moich doświadczeniach z pracy z ludźmi, których znałem bardzo dobrze i którzy zakończyli już swoją przygodę z psychoterapią i nawet jeśli przeczytają moje wspomnienia to nie znajda w nich niczego czego wcześniej ode mnie nie usłyszeli. Będę oczywiście mówił o nich w taki sposób by pozostali nie rozpoznawalni. To będą przypowieści psychoterapeutyczne z życia wzięte. Zgoda?
TJ. Zgoda. A jaką metodą interpretujesz sny?
WE. W moich interpretacjach snów na ogół trzymam się realiów życia autora snu. W razie potrzeby odwołuje się do yungowskiego sposobu rozumienia symboli. Lubię literacką formę przypowieści, która uogólnia się poprzez kontekst nadając detalom uniwersalnego wymiaru. Sny to często takie właśnie przypowieści. W swoim przekazie bardzo proste, formalnie schematyczne, często zaklęte w metaforach, na które żaden pisarz, scenarzysta czy dramaturg by się nie odważył z obawy przed zarzutem uprawiania prostactwa i szmiry. A jednak, jakże ważne bywają te senne przypowieści - nie tylko dla tych, którzy je śnią.
T J. Wszyscy dużo śnią, ci którym się wydaje, że nie śnią, po prostu snów nie pamiętają.
W E. Wiele snów to senna makulatura, szum emocjonalnego i informacyjnego metabolizmu mózgu, który w nocy się resetuje. Ale bywają sny doniosłe, prawdziwe klucze do naszych problemów. Od przeszło trzydziestu lat towarzyszę ludziom w wysiłkach, które maja ich wyprowadzić, z zamieszania i cierpienia, poprawić jakość ich życia. Sny, które się śnią w trakcie takich usiłowań są szczególnie ważne. Mam wrażenie, że kobiety mają więcej takich pomocnych snów niż mężczyźni.
T J. Albo bardziej je pamiętają, gdyż intensywniej niż mężczyźni zajmują się swoim wnętrzem, wsłuchują się w siebie … .
WE. Pewnie tak. Wymowa krótkiego i prostego snu, który za chwilę opowiem dotyczy nie tylko kobiety, która ten sen śniła, można go zobaczyć jako celną diagnozę ważnego wymiaru naszej patriarchalnej kultury. Ta dziewczyna miała trudne dzieciństwo naznaczone bolesnym odrzuceniem przez ojca. Wyrosła na piękną, mądrą i wrażliwą kobietę lecz niestety nic o tym nie wiedziała.
T J. Co jest typowe dla większości neurotyków. Oni muszą siebie nie lubić i nie cenić.
WE. Zgodnie z tą zasadą, myślała o sobie najgorzej, jak można. Była napięta, zawstydzona i wycofana. Patrząc na nią miało się wrażenie że marnuje się jakiś niezwykły potencjał. Jej problem, nasilony do granic obsesji, polegał na odrzucaniu i dewaluowaniu swego ciała a wraz z nim swojej płci i kobiecości jako takiej. Pomożenie jej nie było łatwe a w dodatku wymagało pewnego pośpiechu bo gdy tak podstawowy jak ciało i płeć wymiar tożsamości jest silnie negowany, to zachodzi obawa, że inne wymiary życia, szczególnie związki, będą się bardzo komplikować. I tak też się działo. Ale w miarę upływu czasu coś się w niej, z oporem, powoli i boleśnie otwierało. Aż w końcu narastające ciśnienie konfliktowych emocji oporu przed zmianą i potrzeby wyzwolenia, zrodziło cenny i czysty jak diament sen.
Ogromne bitewne pole. Krajobraz z wedyjskiej mitologii. Naprzeciwko siebie stoją dwie armie. Z jednej strony, armia młodych, pięknych dziewczyn. Z drugiej, armia starych kobiet. Na wzgórzu, w centrum pola bitwy stoi olbrzymi, przepyszny tron. Na tronie siedzi król. Monumentalna postać wyniesiona ponad wszystko. Król wydaje się być neutralnym sędzią, bez emocji oczekującym bitwy, która ma się niebawem rozegrać. Ale śniąca wie, że zawarty został tajny pakt , że najemną armią króla są stare kobiety. Przeczuwa klęskę młodych, pięknych dziewczyn i jest tym przerażona.
Zaczyna się bitwa. Szybko okazuje się, że stare kobiety maja wielką przewagę. Uzbrojone są w zatrute dzidy. Trucizna działa tak, że gdy młoda dziewczyna zostanie zraniona, natychmiast zmienia się w staruchę. Dzięki temu armia starych kobiet szybko osiąga druzgocącą przewagę. Ugodzone przeciwniczki stają się jej żołnierzami. Młode nie mają żadnych szans. Król patrzy na ich klęskę z uśmiechem. Kiwa głową z aprobatą i satysfakcją. Koniec snu.
Można go interpretować dwupoziomowo; jako ilustrację losu śniącej, ale też jako przypowieść o losie kobiet.
Król, jak zapewne się domyślasz, to ojciec. Wyniosły, nieobecny, zajęty swoimi sprawami. Pozostawia córkę i matkę samym sobie. śniąca jest armią młodych kobieta. Armią starych kobiet jest jej matka. Córka z przerażeniem odkrywa, że matka jest przeciwko niej, na usługach ojca, że jest królewskim najemnikiem, że oboje chcą ograbić ją, z jej młodego ciała - pełnego życia, zmysłowość, seksualności, nadziei i radości. To matka, na rozkaz króla-ojca sprawia, że jej ciało gwałtownie zmienia się w ciało starej kobiety i przestaje do niej należeć.
I właśnie coś takiego wydarzyło się w życiu autorki snu. Musiała rywalizować z matką o względy ojca-króla. Ale nie miała żadnych szans. Ojciec, poczuł się zbyt zagrożony jej pięknem i wdziękiem więc poprzez żonę-najemniczkę czyni z niej starą kobietę.
I tak właśnie było w tej rodzinie. Dziewczynka od początku odrzucona przez ojca, gdy zaczęła dojrzewać próbowała zdobyć jego uwagę i uczucia eksponując swoją kobiecość. Wiele zrozpaczonych córek, z bezradności sięga po takie narzędzie, wedle zasady; skoro nie potrafisz mnie kochać, tak jak kocha się dziecko, to będziesz mnie pragnął jako kobietę i cierpiał bo nigdy nie będziesz mnie miał . Za taką młodzieńczą arogancję, za próbę upokorzenia króla musiała zostać ukarana. Koalicja rodziców okazała się skuteczna i bezlitosna.
W ten sposób sen, który trwał minutę lub dwie, wyjaśnił w skondensowanej i dramatycznej formie podstawowy dramat dzieciństwa i dojrzewania autorki.
T J. Sen odczytała sama, czy ty to zrobiłeś? Jung uważał, że jak nie można zobaczyć swoich pleców, tak nie można samemu czytać swoich snów, powinien to zawsze robić ktoś inny. Sny Junga też interpretowali jego uczniowie.
WE. Wprawdzie przyszła z tym snem do mnie, ale do razu zgodziła się z moją interpretacją, jakby już sama wcześniej go odczytała. Byłem więc tylko akuszerką.
T J. Ten sen pewnie potwierdził twoje wcześniejsze intuicje?
WE Tak, ale bardzo mi pomógł w pełni pojąć istotę i temperaturę jej cierpienia.
T J. Istota tego snu, szczególnie po twoim wyjaśnieniu, wydaje się bajecznie prosta, chociaż to jest trochę jak z tajemnicami które wyjaśniał Sherlock Holmes, są proste dopiero po ich rozszyfrowaniu. Większość snów jest o wiele bardziej powikłanych, niepojętych, poplątanych. Takie sny przypowieści jak ten, to jednak rzadkość.
WE. Ale właśnie te genialne w swej prostocie sny-przypowieści, są najważniejsze. Prostota znamionuje mistrza. Sam cytowałeś kiedyś swoje proste pytanie z dzieciństwa; "Dlaczego jabłko ma tylko głowę …." Genialne pytania i rozwiązania są bardzo proste.
T J. Prostota bywa jak uderzenie pięścią między oczy, lub jak fraza z wiersza Norwida. "Jak gdy kto ciśnie w oczy człowiekowi /Garścią fiołków i nic mu nie powie".
W E. Autorka snu dostała to uderzenie, by dostrzec to, co powinna zrobić by przekroczyć swoją przeszłości. Pierwszym krokiem było opuszczenie pola bitwy. Zrozumiała, że tam nie ma nic do wygrania, a wszystko jest do przegrania. Przestała walczyć o ojca i toczyć bitwę z matką i zajęła się sobą, mądrze i głęboko. Zaczęła zwolna odkrywać i odbudowywać swój utracony, kobiecy potencjał. Wcześniej była jak ktoś zraniony, traciła krew. Tak młoda, a już stara, jakby ktoś ją zaczarował . Nie przypadkiem taki motyw spotykamy w wielu baśniach; zła macocha, czarownica, Baba Jaga zaczarowuje, usypia lub zamienia w żabę młodą i piękną dziewczynę.
TJ. A szerszy, społeczny kontekst?
WE. Też jest bardzo ważny. Sen wskazuje na jeden z ukrytych mechanizmów działania patriarchatu. Mało kto to widzi, a najmniej chętnie patrzą w tę stronę feministki. Król- mężczyzna już dawno umył ręce. W realizacji swoich celów wysługuje się armią "starych kobiet", matek wychowujących córki i babć wychowujących wnuczki ofiarnych i wiernych najemniczek patriarchatu. Losy króla zależą od nich.
x
W moich interpretacjach snów na ogół trzymam się realiów życia autora snu. W razie potrzeby odwołuje się do yungowskiego sposobu rozumienia symboli. Lubię literacką formę przypowieści, która uogólnia się poprzez kontekst nadając detalom uniwersalnego wymiaru
Jawa i sen
Sen o bitwie
Tomasz Jastrun; Wiem, że sny Ciebie fascynują, a dla mnie też stają się ważne. Sny ceniono już w starożytności, jako przepowiednię, ostrzeżenie. Ale dopiero Freud odkrył prawdziwą wagę snu, jako produktu naszej podświadomości, nadał jednak snom głównie erotyczne znaczenia. Jego uczeń Jung zanegował to odczytując sny w sposób głęboki i wyrafinowany, chociaż te błyskotliwe interpretacje nie zawsze mnie przekonują. Nie ma jednak wątpliwości - sen jest niezwykle ważną informacją wydobytą gdzieś z głębin naszej duszy. Ostrzega, podpowiada, wyjaśnia. Ale wszelkie łatwe i schematyczne interpretacji snów, których tak wiele w prymitywnych sennikach, są bez sensu, ponieważ snu nie można pojąć bez kontekstu. Mieliśmy mówić o snach, nadsyłanych nam przez czytelników. Dlaczego nie chcesz? Wojciech Eichelberger; Właśnie dlatego, że nie znam kontekstu, czyli losów, problemów i charakterów tych ludzi. Ale nie tylko brak kontekstu nie pozwala mi interpretować snów ludzi nieznanych i odległych. Także obawa, że swoja interpretacją mogę im zrobić krzywdę. Interpretacja snu bywa bolesna i trudna do przyjęcia, trzeba uważać komu i kiedy się takie rzeczy mówi - i trzeba też być dostępnym, bo sprawa z reguły wymaga dalszej pracy i wyjaśnień. Proponuję więc byśmy mówili o moich doświadczeniach z pracy z ludźmi, których znałem bardzo dobrze i którzy zakończyli już swoją przygodę z psychoterapią i nawet jeśli przeczytają moje wspomnienia to nie znajda w nich niczego czego wcześniej ode mnie nie usłyszeli. Będę oczywiście mówił o nich w taki sposób by pozostali nie rozpoznawalni. To będą przypowieści psychoterapeutyczne z życia wzięte. Zgoda? TJ. Zgoda. A jaką metodą interpretujesz sny? WE. W moich interpretacjach snów na ogół trzymam się realiów życia autora snu. W razie potrzeby odwołuje się do yungowskiego sposobu rozumienia symboli. Lubię literacką formę przypowieści, która uogólnia się poprzez kontekst nadając detalom uniwersalnego wymiaru. Sny to często takie właśnie przypowieści. W swoim przekazie bardzo proste, formalnie schematyczne, często zaklęte w metaforach, na które żaden pisarz, scenarzysta czy dramaturg by się nie odważył z obawy przed zarzutem uprawiania prostactwa i szmiry. A jednak, jakże ważne bywają te senne przypowieści - nie tylko dla tych, którzy je śnią. T J. Wszyscy dużo śnią, ci którym się wydaje, że nie śnią, po prostu snów nie pamiętają. W E. Wiele snów to senna makulatura, szum emocjonalnego i informacyjnego metabolizmu mózgu, który w nocy się resetuje. Ale bywają sny doniosłe, prawdziwe klucze do naszych problemów. Od przeszło trzydziestu lat towarzyszę ludziom w wysiłkach, które maja ich wyprowadzić, z zamieszania i cierpienia, poprawić jakość ich życia. Sny, które się śnią w trakcie takich usiłowań są szczególnie ważne. Mam wrażenie, że kobiety mają więcej takich pomocnych snów niż mężczyźni. T J. Albo bardziej je pamiętają, gdyż intensywniej niż mężczyźni zajmują się swoim wnętrzem, wsłuchują się w siebie … . WE. Pewnie tak. Wymowa krótkiego i prostego snu, który za chwilę opowiem dotyczy nie tylko kobiety, która ten sen śniła, można go zobaczyć jako celną diagnozę ważnego wymiaru naszej patriarchalnej kultury. Ta dziewczyna miała trudne dzieciństwo naznaczone bolesnym odrzuceniem przez ojca. Wyrosła na piękną, mądrą i wrażliwą kobietę lecz niestety nic o tym nie wiedziała. T J. Co jest typowe dla większości neurotyków. Oni muszą siebie nie lubić i nie cenić. WE. Zgodnie z tą zasadą, myślała o sobie najgorzej, jak można. Była napięta, zawstydzona i wycofana. Patrząc na nią miało się wrażenie że marnuje się jakiś niezwykły potencjał. Jej problem, nasilony do granic obsesji, polegał na odrzucaniu i dewaluowaniu swego ciała a wraz z nim swojej płci i kobiecości jako takiej. Pomożenie jej nie było łatwe a w dodatku wymagało pewnego pośpiechu bo gdy tak podstawowy jak ciało i płeć wymiar tożsamości jest silnie negowany, to zachodzi obawa, że inne wymiary życia, szczególnie związki, będą się bardzo komplikować. I tak też się działo. Ale w miarę upływu czasu coś się w niej, z oporem, powoli i boleśnie otwierało. Aż w końcu narastające ciśnienie konfliktowych emocji oporu przed zmianą i potrzeby wyzwolenia, zrodziło cenny i czysty jak diament sen. Ogromne bitewne pole. Krajobraz z wedyjskiej mitologii. Naprzeciwko siebie stoją dwie armie. Z jednej strony, armia młodych, pięknych dziewczyn. Z drugiej, armia starych kobiet. Na wzgórzu, w centrum pola bitwy stoi olbrzymi, przepyszny tron. Na tronie siedzi król. Monumentalna postać wyniesiona ponad wszystko. Król wydaje się być neutralnym sędzią, bez emocji oczekującym bitwy, która ma się niebawem rozegrać. Ale śniąca wie, że zawarty został tajny pakt , że najemną armią króla są stare kobiety. Przeczuwa klęskę młodych, pięknych dziewczyn i jest tym przerażona. Zaczyna się bitwa. Szybko okazuje się, że stare kobiety maja wielką przewagę. Uzbrojone są w zatrute dzidy. Trucizna działa tak, że gdy młoda dziewczyna zostanie zraniona, natychmiast zmienia się w staruchę. Dzięki temu armia starych kobiet szybko osiąga druzgocącą przewagę. Ugodzone przeciwniczki stają się jej żołnierzami. Młode nie mają żadnych szans. Król patrzy na ich klęskę z uśmiechem. Kiwa głową z aprobatą i satysfakcją. Koniec snu. Można go interpretować dwupoziomowo; jako ilustrację losu śniącej, ale też jako przypowieść o losie kobiet. Król, jak zapewne się domyślasz, to ojciec. Wyniosły, nieobecny, zajęty swoimi sprawami. Pozostawia córkę i matkę samym sobie. śniąca jest armią młodych kobieta. Armią starych kobiet jest jej matka. Córka z przerażeniem odkrywa, że matka jest przeciwko niej, na usługach ojca, że jest królewskim najemnikiem, że oboje chcą ograbić ją, z jej młodego ciała - pełnego życia, zmysłowość, seksualności, nadziei i radości. To matka, na rozkaz króla-ojca sprawia, że jej ciało gwałtownie zmienia się w ciało starej kobiety i przestaje do niej należeć. I właśnie coś takiego wydarzyło się w życiu autorki snu. Musiała rywalizować z matką o względy ojca-króla. Ale nie miała żadnych szans. Ojciec, poczuł się zbyt zagrożony jej pięknem i wdziękiem więc poprzez żonę-najemniczkę czyni z niej starą kobietę. I tak właśnie było w tej rodzinie. Dziewczynka od początku odrzucona przez ojca, gdy zaczęła dojrzewać próbowała zdobyć jego uwagę i uczucia eksponując swoją kobiecość. Wiele zrozpaczonych córek, z bezradności sięga po takie narzędzie, wedle zasady; skoro nie potrafisz mnie kochać, tak jak kocha się dziecko, to będziesz mnie pragnął jako kobietę i cierpiał bo nigdy nie będziesz mnie miał . Za taką młodzieńczą arogancję, za próbę upokorzenia króla musiała zostać ukarana. Koalicja rodziców okazała się skuteczna i bezlitosna. W ten sposób sen, który trwał minutę lub dwie, wyjaśnił w skondensowanej i dramatycznej formie podstawowy dramat dzieciństwa i dojrzewania autorki. T J. Sen odczytała sama, czy ty to zrobiłeś? Jung uważał, że jak nie można zobaczyć swoich pleców, tak nie można samemu czytać swoich snów, powinien to zawsze robić ktoś inny. Sny Junga też interpretowali jego uczniowie. WE. Wprawdzie przyszła z tym snem do mnie, ale do razu zgodziła się z moją interpretacją, jakby już sama wcześniej go odczytała. Byłem więc tylko akuszerką. T J. Ten sen pewnie potwierdził twoje wcześniejsze intuicje? WE Tak, ale bardzo mi pomógł w pełni pojąć istotę i temperaturę jej cierpienia. T J. Istota tego snu, szczególnie po twoim wyjaśnieniu, wydaje się bajecznie prosta, chociaż to jest trochę jak z tajemnicami które wyjaśniał Sherlock Holmes, są proste dopiero po ich rozszyfrowaniu. Większość snów jest o wiele bardziej powikłanych, niepojętych, poplątanych. Takie sny przypowieści jak ten, to jednak rzadkość. WE. Ale właśnie te genialne w swej prostocie sny-przypowieści, są najważniejsze. Prostota znamionuje mistrza. Sam cytowałeś kiedyś swoje proste pytanie z dzieciństwa; "Dlaczego jabłko ma tylko głowę …." Genialne pytania i rozwiązania są bardzo proste. T J. Prostota bywa jak uderzenie pięścią między oczy, lub jak fraza z wiersza Norwida. "Jak gdy kto ciśnie w oczy człowiekowi /Garścią fiołków i nic mu nie powie". W E. Autorka snu dostała to uderzenie, by dostrzec to, co powinna zrobić by przekroczyć swoją przeszłości. Pierwszym krokiem było opuszczenie pola bitwy. Zrozumiała, że tam nie ma nic do wygrania, a wszystko jest do przegrania. Przestała walczyć o ojca i toczyć bitwę z matką i zajęła się sobą, mądrze i głęboko. Zaczęła zwolna odkrywać i odbudowywać swój utracony, kobiecy potencjał. Wcześniej była jak ktoś zraniony, traciła krew. Tak młoda, a już stara, jakby ktoś ją zaczarował . Nie przypadkiem taki motyw spotykamy w wielu baśniach; zła macocha, czarownica, Baba Jaga zaczarowuje, usypia lub zamienia w żabę młodą i piękną dziewczynę. TJ. A szerszy, społeczny kontekst? WE. Też jest bardzo ważny. Sen wskazuje na jeden z ukrytych mechanizmów działania patriarchatu. Mało kto to widzi, a najmniej chętnie patrzą w tę stronę feministki. Król- mężczyzna już dawno umył ręce. W realizacji swoich celów wysługuje się armią "starych kobiet", matek wychowujących córki i babć wychowujących wnuczki ofiarnych i wiernych najemniczek patriarchatu. Losy króla zależą od nich.
x
|